Jak zostać świętym?

 Drogi Czytelniku! Najprawdopodobniej, gdy w tej chwili przeczytałeś tytułowe pytanie, stwierdziłeś, że ten artykuł, nie jest dla Ciebie. Nie masz bowiem w planie, ani zostać księdzem, ani też nigdy nie uważałeś się za człowieka na tyle doskonałego, aby dostąpić aż takiego zaszczytu. Jednak nie rezygnuj !  Chciałbym Cię zachęcić, abyś mimo wszystko zapoznał się z tym krótkim opracowaniem, ponieważ może się okazać, że jeszcze nie wszystko stracone… Powiem więcej, jestem nawet o tym, w stu procentach przekonany. Przesłanie w nim zawarte, jest niezwykle ważne dla każdego człowieka, czyli również dla Ciebie.

Postawione przeze mnie pytanie – Jak zostać świętym? – nie jest nowe, ani wyjątkowe. To zagadnienie było już niejednokrotnie poruszane i to nie tylko przez osoby duchowne. Choćby, znany nam wszystkim, Szymon Hołownia – dziennikarz, publicysta, prezenter telewizyjny, a ostatnio także polityk. Spośród licznych książek, które napisał, jedną zatytułował właśnie takim pytaniem. Skądinąd, jest to bardzo wartościowa i ciekawa pozycja. Serdecznie ją polecam. Ja, chcę zwrócić uwagę na świętość, wyłącznie z punktu widzenia biblijnego, nie wdając się w rozliczne meandry doktrynalno-konfesyjne. Przede wszystkim, zależy mi na jej właściwym (z)rozumieniu i pokazaniu praktycznego wymiaru świętości. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy Ty i ja, możemy być świętymi – i to nie kiedyś, ale już dzisiaj? 

Co na ten temat, czytamy na kartach Biblii? Przede wszystkim, znajdujemy tam wyraźny Boży apel skierowany do wszystkich ludzi: 

„Świętymi bądźcie, bom Ja jest Święty, Pan, Bóg wasz” (3 Mojż. 19,2 ; 11,45  ;  1 List Piotra 1,16). 

Jak mamy to rozumieć? Rodzi się pytanie: Czy Bóg wymaga od nas, żebyśmy byli tak święci jak On sam? Chyba tylko cud mógłby tego dokonać. Czy mamy do czynienia z jakąś lingwistyczną nieścisłością, niezrozumieniem tekstu, lub  pomyłką? A może istnieją skale, stopnie, bądź typy świętości?  Spróbujmy się temu bliżej przyjrzeć, zaczynając od wyjaśnienia słowa – święty, jego znaczenia i pochodzenia.

Określenie – święty – najczęściej jest definiowane przez kulturę społeczną, jako – człowiek religijny, wysoce moralny, całkowicie sprawiedliwy, zdolny do heroicznych czynów, cnotliwy, perfekcyjny w swoim postępowaniu. Krótko mówiąc – taka osoba, to chodząca doskonałość, wręcz unosząca się nad ziemią, z aureolą wokół głowy. Możemy się jednak domyślać, że w rozumieniu biblijnym, znaczenie tego słowa, jest nieco inne. Dlaczego? Mówi się bowiem o świętych naczyniach, obrzędach, księgach, czy miejscach. A to przecież nie oznacza, że przedmioty, lub ziemia są sprawiedliwe, moralne, czy zdolne do poświęceń.    Aby zrozumieć Biblię, potrzebujemy czegoś więcej, niż tylko czytania słów. 

Język hebrajski (Biblia została napisana w językach: hebrajskim, aramejskim i greckim) jest językiem bardzo specyficznym i unikalnym pod wieloma względami. Posiada ogromną wielobarwność oraz głębię treściową i znaczeniową, nie spotykaną (w takim stopniu) w językach europejskich. Już sam fakt, że czytanie tekstu odbywa się od prawej do lewej strony, a książki otwierają się (zaczynają) z drugiej, czyli od naszego tyłu, może nam uświadomić, że mamy do czynienia z czymś odmiennym. Jego wyjątkowość przejawia się między innymi w tym, iż oddaje znaczenie rdzeni słowotwórczych, z których słowa zostały utworzone. Hebrajskie słowo „Kadosz” (Kodesz) – jest najczęściej tłumaczone, jako – święty. Słowo to, pochodzi od rdzenia słowotwórczego „Kadasz” – co oznacza „oddzielać do specjalnego celu” (starożytny słownik hebrajski – Vituralbodzword.com – Wydawnictwo Jeff Benner). Greckim odpowiednikiem tego terminu jest – hagios, a łacińskim – sanctus. Tak więc, chociaż powszechnie – słowo święty, kojarzy się nam z najwyższym oddaniem Bogu, najwyższą moralnością, pobożnością, nieskazitelnością, to jednak samo w sobie, nie odnosi się wyłącznie do tych cech. Kiedy Biblia określa coś lub kogoś świętym, to nie chodzi tylko o czystość i prawość, ale przede wszystkim o „oddzielenie” od wszystkiego pozostałego. Oddzielenie sacrum od profanum – idea separacji, odcięcia. 

Bóg, na ten przykład, wybrał naród izraelski, jako szczególny lud (święty) – oddzielony do specjalnego zadania. Ale to nie oznaczało, że był on idealny i z tego zadania w pełni się wywiązał. Wprost przeciwnie. Z  historii narodu izraelskiego wiemy, że był to lud „twardego karku”, krnąbrny i grzeszny. Daleko mu było nawet do poprawności, a co dopiero mówić o doskonałości. A mimo to, Bóg ich wciąż kochał i nadal prowadził. Podobnie jest z każdym z nas. Nie jesteśmy nawet dobrzy. Bez Jego pomocy nie jesteśmy w stanie nic uczynić, a zwłaszcza zmienić się na lepszych. 

Jednak coś jest w naszej mocy. To, że możemy dokonać wyboru, aby oddzielić siebie dla Boga. I nie mam tu na myśli wstąpienia do klasztoru i zamknięcia się kościelnych murach. Nie tego odczekuje od nas Bóg. Chodzi o „złączenie” się z Nim, prowadząc jednocześnie normalne życie. Możemy wybrać, aby być świętymi. Biblia uczy nas, że to nie ktoś może i ma taką moc, zrobić z nas świętych, ale to my sami powinniśmy podjąć takie postanowienie. Właśnie do podjęcia takiej decyzję nakłania nas Jezus, wypowiadając słowa „Świętymi bądźcie…”. Być świętym – to  inaczej mieć na co dzień ścisłą więź, relację z Jezusem. Tak na marginesie, określanie w Biblii ludzi mianem świętych, występuje wielokrotnie, a świadczy tylko o tym, że posiadają w sobie czynnik Boski (nasze ciała są Świątynią Ducha Bożego), czyli na swój sposób, są świętymi. Bóg zawsze pragnął, aby wszyscy ludzie byli święci. Jest to piękny wyraz Jego ojcowskiego stosunku do stworzenia. Powszechnie wiadomo, że niektórzy z nas często modlą się do świętych, co może wydawać się nieco dziwnym zwyczajem, biorąc pod uwagę chociażby słowa Apostoła Pawła, zapisane w jego Liście do Efezjan 6,18. Pisze on tam bowiem, abyśmy modlili się nie – do,  ale – za świętych. 

W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie, modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych”. 

W innym miejscu ten sam Apostoł mówi : „Bez przystanku się módlcie…” (1 List do Tesaloniczan 5,16). Jak to rozumieć ? Przecież musimy też spać, odpoczywać, chodzić do pracy, do szkoły, na zakupy, do teatru – jak moglibyśmy przez cały czas się modlić? Być może księdzu było by prościej, gdyż na co dzień przebywa w odosobnieniu, ale nam?  Jednak z dotychczasowej analizy tekstu, możemy się już domyślić, że nie o to chodzi. Ponieważ modlitwa, to jest rozmowa z Bogiem (Przyjacielem, najlepszym jakiego można mieć), dlatego słowa : bez przystanku się módlcie – to nic innego, jak : miejcie ze Mną stały kontakt, a tym samym będziecie złączeni ze mną nieustannie, w każdej chwili. Codzienność będzie wówczas świętością. 

Wróćmy jednak na chwilę do genezy świętości. Pierwszy raz na kartach Biblii, słowo „święty”, pojawia się już na samym jej początku, przy opisie aktu stworzenia. W księdze Genesis (inaczej w 1 Księdze Mojżeszowej), w drugim rozdziale, od wiersza drugiego czytamy: 

„I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. I pobłogosławił Bóg dzień siódmy i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego,  którego Bóg dokonał w stworzeniu”.   

Zwróćmy uwagę na występujące tutaj słowo „poświęcił” (z rdzeniem Kadasz), czyli inaczej – oddzielił ten dzień do szczególnego celu. Widzimy, że w dziejach ludzkości, pierwszym „świętym obiektem” uczynionym przez Stwórcę, był CZAS. Specjalny, święty czas. Siódmy dzień tygodnia, który jest pamiątką stworzenia. Dla Boga, Autora tego święta, najwyraźniej ten CZAS, jest bardzo istotny, ponieważ po pierwsze – go pobłogosławił, a po drugie – uczynił go świętym, czyli oddzielonym do wyjątkowego celu. W tym dniu Bóg pragnie spotykać się w sposób szczególny ze swoim stworzeniem. Świętość tego dnia jest dla Niego tak ważna, że nawet umieścił go w jednym z dziesięciorga przykazań, w którym prosi – „Pamiętaj, abyś dzień siódmy święcił”.                                                                                    

Jak już wcześniej wspomniałem, język hebrajski jest niezwykle szeroki pojęciowo, dlatego biblijna koncepcja świętości, posuwa się o wiele głębiej, niż tylko prosta idea odcięcia i separacji. Ale i tak jest również jej pochodną. Świętość jest rzeczywistością niezwykle złożoną, dotykającą tajemnicy samego Boga, której rzecz jasna, nie będziemy w stanie w pełni zrozumieć. Biorąc jednak pod uwagę to, co dotychczas już powiedzieliśmy, można byłoby pokusić się o zdefiniowanie Boskości, jako ekstremalnego oddzielenia tej wyjątkowości, doskonałości, dobroci i miłości. Jest to tak dalekie oddzielenie sacrum od profanum, że znajduje się jakby na „końcu nieskończoności”. Tam właśnie jest Boskość …                    

Świętość Boga wyraża zatem, samą Jego istotę. Wyniesienie ponad wszelkie stworzenie, transcendencję (Izajasz 6,1 ; 12,6 ; 57,15), majestat, moc i chwałę (1 Ks. Samuelowa 6,20 ; Izajasz 6,3 ; Księga Wyjścia 15,11). Świętość w znaczeniu absolutnym, to wyłączny przywilej i atrybut Boga. Tak rozumiana świętość jest z oczywistych względów, niedostępna człowiekowi, dlatego Biblia mówi,  że tylko Bóg jest w takim wymiarze Święty. Natomiast człowiek, z racji ścisłego z Nim zespolenia, może i powinien nosić imię – święty. Zauważmy, że Bóg kierując do człowieka apel o treści : świętymi bądźcie…” ,tym samym prosi nas  – „trwajcie we Mnie, nie odłączajcie się, gdyż poza mną nie ma życia”.

A zatem, nasza świętość różni się od Boskiej i to zasadniczo. Tę odmienność wyraźnie podkreśla m.in. prorok Izajasz: „Święty, Święty, Święty jest Pan zastępów” (Iz 6,3). I nie oznacza to, że Bóg jest trzy razy bardziej święty od nas. W Biblii, trzykrotne powtórzenie jakiegoś słowa, zaznacza, że nie ma już miejsca na nic innego. To symbol pełni, kompletności, perfekcyjnej jedności (Trójca). Najwyższy stopień istotowego określenia natury Boga. To coś więcej, niż jeden z Jego przymiotów. To jakby imię własne Boga, który mówi o sobie: „Ja – Święty” (Ozeasz 11,9 ; Jan 17,11 ; 1 List Piotra 1,15). Potwierdza to również Księga Apokalipsy 4,8: „Święty, Święty, Święty jest Pan, Bóg wszechmogący, który był i który jest i który ma przyjść”.  

Zbliżając się do końca naszego krótkiego rozważania na temat świętości (które rzecz jasna, nie wyczerpuje tematu), chciałbym jeszcze raz wyraźnie podkreślić, że o świętości nie decydują miejsca, przedmioty, ani człowiek. Świętość jest tam, gdzie jest obecność Boga

Pozwólcie, że zwrócę Waszą uwagę na trzeci rozdział Księgi Wyjścia. Mamy tam opisaną historię szczególnego wydarzenia, jakie przytrafiło się Mojżeszowi, kiedy pasł owce swojego teścia Jetry. Pewnego dnia, zauważył płonący krzew, który się nie spalał. Zaciekawiony tym niezwykłym zjawiskiem, chciał podejść bliżej, żeby się temu przyjrzeć, ale gdy ruszył w jego kierunku, usłyszał wyraźny Boży głos: 

„Mojżeszu, Mojżeszu, nie zbliżaj się tu. Zdejmij z nóg sandały swoje, bo ziemia na której stoisz, jest ziemią Świętą” (2 Mojż. 3,1-6). 

Co sprawiło, że jakiś mały wycinek pustynnej ziemi, otrzymał rangę miejsca świętego? Odpowiedź jest prosta. Fakt obecności Boga nadał wówczas Świętości temu kawałkowi kamienistej pustyni. Nie oznacza to, że owo miejsce jest nadal święte. Weźmy na ten przykład współczesny Izrael. Pewnie część z was odwiedziła już kiedyś ten piękny kraj. Lądujemy na lotnisku w Tel-Awiwie i rozpoczynamy zwiedzanie tak zwanej Ziemi Świętej. Odwiedzamy Jerozolimę, Nazaret, Betlejem, podziwiamy jezioro Galilejskie, górę Synaj, etc. Czy pobyt tam, sprawił, że teraz jesteśmy ludźmi bardziej świętymi? Czy staliście się od tego czasu, prawdziwymi chrześcijanami? Musicie sobie sami odpowiedzcie na to pytanie. O Was nie wiem nic, ale na przykład polityków, mogę powiedzieć, że w jakimś stopniu znam, bo mam możliwość ich obserwowania. Gdy patrzę na ich zachowania, to co mówią i jak mówią, wnioski nasuwają się same. A przecież byli wielokrotnie w Ziemi Świętej, ale jak widać, nic ich to nie zmieniło. Na tym prostym przykładzie, widać wyraźnie, że to tak nie działa.             

Powtórzę jeszcze raz : Świętość jest tam, gdzie jest Duch Boży, gdzie jest Jego Obecność. Tak więc, nie musisz udawać się w daleką podróż, kupować biletów, opłacać drogich hoteli, aby poczuć ducha świętości. Chociaż trzeba przyznać, że taka wycieczka do Izraela, może pozostawić w nas, jakiś pozytywny ślad. 

Nie wiem, czy udało mi się, przynajmniej w części, odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie. Mam nadzieję, że tak. Moja myśl zmierza już do końca, a tym samym do podsumowania. 

Tym co nas uświęca, jest bezpośrednia więź z Bogiem (Jezusem). Gdy codziennie będziesz chodził z Nim, wówczas zrozumiesz i poczujesz, że już teraz jesteś wyjątkowy i święty. Należy pamiętać, że Duch Boży mieszka w każdym człowieku – „Albowiem czy nie wiecie, że ciało wasze jest Świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga i że nie należycie też do siebie samych”  (1 List Ap. Pawła do Koryntian 6,19).  

Dlatego też każdy człowiek, niezależnie od koloru skóry, statusu materialnego, pozycji społecznej, czy wykształcenia, jest święty i tak jest określony przez natchnionych pisarzy Biblii. Poprzez wiarę w Jezusa jesteś Świątynią Ducha Świętego. A zatem wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz jest święte miejsce, ponieważ Święty mieszka w tobie.

O świętości, nie świadczy Twoja obecność w kościele i pobożny wyraz twarzy (splecione ręce skierowane ku górze i oczy zwrócone ku Niebu – patrz: świętoszkowatość). O świętości świadczą Twoje ręce wyciągnięte do pomocy bliźniemu, który stoi obok Ciebie. 

                                         

                                  To jest praktyczny wymiar świętości.

        Kiedy stoisz naprzeciwko drugiego człowieka – stoicie oboje na Ziemi Świętej.